Prosto po polsku – przyjazne upomnienia

Jesteśmy tylko ludźmi. Nam też zdarzyło się czegoś nie zapłacić. To była faktura za prąd – zapomniane 79 złotych. Mieliśmy trudny miesiąc: dużo wyjazdów, nowe badania, biblioteka do późna i jeszcze remont. Stało się. I wtedy przyszedł on. Monit od młodszego specjalisty.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że większość mieszkańców naszej okolicy „regularnie reguluje swoje należności”. Później było dużo wspomnień. O pierwszym spotkaniu, o podpisywaniu umowy i o jakimś ważnym regulaminie, który „co do zasady” i „co do szczegółu” powinniśmy znać. Jakimś cudem w tym gąszczu wyrzutów, gróźb i niepotrzebnych informacji udało nam się nie przeoczyć zdania „Wspomnianą wyżej zaległość należy uregulować w terminie 7 dni od daty doręczenia niniejszego pisma”.

Tak zrodził się pomysł badania polskich upomnień. Interesowało nas kilka kwestii. Przede wszystkim chcieliśmy sprawdzić, czy polskie firmy są spójne ze swoją pozostałą komunikacją (np. z reklamami, pismami powitalnymi czy mejlami obsługowymi). Ale też – czy potrafią pisać krótko i konkretnie? Czy używają języka zrozumiałego i pamiętają o dobrych relacjach? I najważniejsze – czy próbują utrzymać się w tonie komercyjnym i nie ulegają pokusie (klątwie?) naśladowania srogiego urzędu, z którym nie można dyskutować.

Tomasz Piekot, Ewelina Moroń, Grzegorz Zarzeczny